Mogilska – zapytanie o kategorię ruchu

Ponieważ w dokumentacji projektowej przejścia dla pieszych na ul. Mogilskiej (tu PDF), do której dotarłem zupełnie przypadkiem, ze zdziwieniem stwierdziłem, że kategoria ruchu w tym miejscu została określona na KR5 (niżej wyjaśnię, co to znaczy), 30 stycznia wysłałem kolejny wniosek o informację publiczną:

W uzupełnieniu wcześniejszego wniosku proszę o informację, na jakiej podstawie w założeniach do projektu “BUDOWA PRZEJŚCIA DLA PIESZYCH Z SYGNALIZACJĄ ŚWIETLNĄ PRZEZ JEZDNIĘ I TOROWISKO TRAMWAJOWE W CIĄGU UL. MOGILSKIEJ” z września 2009r, (nr umowy AZ/3.38.382/1/43-XII/07) określono kategorię obciążenia ruchem KR5.
Proszę o udostępnienie danych, na podstawie których została podjęta decyzja o takiej kategorii, daty wykonania ewentualnych pomiarów lub symulacji oraz przyjętej metodologii.

Proszę o informację, jaką kategorię obciążenia ruchem przyjęto dla ulicy Mogilskiej na potrzeby projektu jej przebudowy w ramach przebudowy linii tramwajowej Plac Centralny – Rondo Mogilskie.

Odpowiedź przyszła dziś, a więc po trzech tygodniach. Ponieważ PDF z odpowiedzią zawierał skan pisma, wklejam je poniżej jako obrazek:

O co więc chodzi z tymi kategoriami ruchu? Otóż przepisy (rozporządzenie Min. Transportu i Gosp. Morskiej z 2 marca 1999) określa 6 kategorii ruchu. Wielkością charakterystyczną każdej z nich jest liczba tzw. osi obliczeniowych 100kN na dobę na pas obliczeniowy ruchu (L). I tak kategoria KR1 to mniej niż 12, KR5 to 1001-2000, a KR6 to wszystko powyżej 2000. Nie są pod uwagę brane auta osobowe i inne lżejsze pojazdy.

Wzorując się na tej stronie dokonałem obliczeń:

L = (N1 x r1 + N2 x r2 + N3 x r3) x f

L to liczba osi obliczeniowych na dobę na pas ruchu (1001-2000 dla kat. KR5)
N1, N2 i N3 to średnio dobowy ruch, odpowiednio: samochodów ciężarowych bez przyczep, pojazdów członowych (tirów lub ciężarówek z przyczepami), autobusów, w połowie okresu eksploatacji
f odczytałem z tabelki – dla jezdni dwujezdniowej o łącznej liczbie 4 pasów (a więc stan obecny) jest to 0,45
r1, r2, r3 również odczytałem z tabelki i tak: r1=0,109, r2=1,95 (wariant optymistyczny), r3=0,594.

Uzbrojony w liczby przystąpiłem do obliczeń, biorąc pod uwagę wariant najbardziej optymistyczny, tzn. najmniejszy szacowany ruch:

1001 = (0,109 x N1 + 1,95 x N2 + 0,594 x N3) x 0,45

I tak, gdyby po Mogilskiej miały się poruszać wyłącznie tiry, to KR5 zakłada, że będzie ich na dobę co najmniej: 1001 / 0,45 / 1,95 = 1139, a maksymalnie dwa razy więcej (2278). Oznacza to 50-100 tirów na godzinę, przez całą dobę. Oczywiście po Mogilskiej będą jeździć również ciężarówki (musiałoby ich być 23-46 tys.)  i autobusy (4260-8520). Oczywiście nie ma mowy o jednym z rodzajów ruchu, więc prawda założeń ZIKiTu leży gdzieś pośrodku. Tak czy inaczej, założono, że natężenie ruchu ciężkich pojazdów będzie na Mogilskiej ogromne. Założenie to jest całkowicie bez pokrycia – od czasu do czasu przejedzie jakiś dostawczak, czasem śmieciarka i tyle. KR5 stosuje się na ekspresówkach.

Kategoria ruchu decyduje min. o grubości nawierzchni, a więc jej koszcie. Nie jestem inżynierem budowlanym, nie znam dokładnie przepisów, więc nie wiem czym jeszcze, ale wygląda mi to na sporą niegospodarność, być może również jako pretekst do realizacji takiego, a nie innego (2×1) projektu przebudowy Mogilskiej.

 

Mogilska – pierwszy wniosek o udostępnienie informacji publicznej

26 stycznia złożyłem swój pierwszy wniosek o udostępnienie informacji publicznej w związku z przebudową ul. Mogilskiej:

WNIOSEK O UDOSTĘPNIENIE INFORMACJI PUBLICZNEJ
Na podstawie art. 2 ust.1 ustawy z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej (Dz. U. Nr 112, poz. 1198, z późn. zm.) zwracam się z prośbą o udostępnienie informacji w następującym zakresie:
1. W związku z informacjami medialnymi, że w 2009 roku przeprowadzono konsultacje społeczne w związku z planowaną przebudową linii tramwajowej na odcinku Plac Centralny – Rondo Mogilskie, proszę o udostępnienie:
a) Rodzaju i treści przedstawionych przez Miasto w ramach tych konsultacji dokumentów dotyczących przebudowy ul. Mogilskiej (projektów, założeń projektów, programów funkcjonalno-użytkowych itp.)
b) Liczby osób uczestniczących w konsultacjach.
c) Listy organizacji społecznych i pozarządowych biorących udział w konsultacjach.
d) Treści protokołu/notatki sporządzonej na podstawie przeprowadzonych konsultacji.
2. Proszę o udostępnienie aktualnych wyników pomiarów natężenia ruchu na ul. Mogilskiej, branych pod uwagę przy opracowywaniu projektu przebudowy z podziałem na pojazdy osobowe, ciężarowe i autobusy, rowery, motocykle i inne.
a) Proszę o podanie dat i miejsc przeprowadzenia pomiarów oraz wskazanie podmiotów/osób odpowiedzialnych za te pomiary.
3. Proszę o udostępnienie elementów więźby ruchu pozostającej w dyspozycji Miasta, w szczególności dotyczących potoków ruchu do i z ul. Mogilskiej i al. Jana Pawła II na odcinku od ul. Meissnera/Lema do Ronda Mogilskiego.
4. Proszę o udostępnienie wziętych pod uwagę przy projektowaniu powyższej inwestycji prognoz natężenia ruchu na ul. Mogilskiej z podziałem na pojazdy osobowe, ciężarowe i autobusy, rowery, motocykle i inne.
a) Proszę o podanie daty wykonania prognozy oraz wskazanie podmiotów/osób odpowiedzialnych za prognozę.
b) Proszę o podanie metody i założeń użytych do powstania prognozy.
c) Proszę o odpowiedź na pytanie, czy w prognozie ruchu dla ul. Mogilskiej wzięto pod uwagę powstanie ul. Lema wraz ze skrzyżowaniem z ul. Meissnera i al. Jana Pawła II?
5. Proszę o odpowiedź na pytanie, czy i w jaki sposób w ww. prognozie ruchu wzięto pod uwagę zobowiązania Miasta Krakowa zawarte w tzw. Karcie Brukselskiej, w szczególności do zwiększania udziału ruchu rowerowego do 15% w 2020r. oraz zmiany w rozkładzie ruchu wynikające z planowanych inwestycji w parkingi P&R oraz kolej aglomeracyjną.?
6. Proszę o odpowiedź na pytanie, czy i w jaki sposób w ww. projekcie wzięto pod uwagę zobowiązania Miasta Krakowa zawarte Karcie Brukselskiej, w szczególności do zmniejszenia ryzyka wypadków rowerowych o 50% do 2020r.?
7. Proszę o odpowiedź na pytanie, czy dokonano analizy porównawczej projektów:
a) Projektu przedstawionego przez ZIKiT w ramach konsultacji społecznych w Dzielnicy II, zakładającego 2 jezdnie po 2 pasy ruchu i instalację sygnalizacji świetlnych
b) Projektu zakładającego 2 jezdnie po 1 pasie ruchu i rezygnację z części sygnalizacji świetlnych na przejściach dla pieszych przez jezdnię.
W szczególności pytanie moje dotyczy analiz:
i. przepustowości,
ii. natężenia hałasu,
iii. bezpieczeństwa,
iv. zanieczyszczenia powietrza
v. analizy ekonomicznej (zmiana wartości nieruchomości i wpływów do kasy miasta z tego tytułu)
W przypadku odpowiedzi pozytywnej proszę o udostępnienie wyników ww. analiz.

 

13 lutego otrzymałem następującą odpowiedź (z 11 lutego, a więc mail z ZIKiT szedł 2 dni):

Zarząd Infrastruktury Komunalnej i Transportu w związku z Pana wnioskiem o udzielenie informacji publicznej z dnia 26 stycznia 2013 r. przekazanym do Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu w Krakowie w dniu 28 stycznia 2013 r. informuję, że z uwagi na objętość wnioskowanych informacji odpowiedź na Pana wniosek nie może zostać udzielona w terminie przewidzianym w art. 13 ust. 1 ustawy z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej (Dz. U. z 2001 r. Nr 112 poz. 1198, z późn. zm.).
W zaistniałej sytuacji, zgodnie z art. 13 ust. 2 ww. ustawy o dostępie do informacji publicznej, odpowiedź na Pana wniosek zostanie udzielona w terminie późniejszym, nie później jednak niż do dnia 28 marca 2013 r.
DYREKTOR
Zarządu Infrastruktury Komunalnej
i Transportu
Joanna Niedziałkowska

Nie uważam, żeby jakakolwiek z tych informacji była trudna do zdobycia, szczególnie, że trwa postępowanie i ZIKiT powinien mieć je pod ręką, ale cóż… A więc c.d.n.

“Konsultacje społeczne” projektu Mogilskiej i urzędnicza dyktatura ZIKiTu

W ubiegły czwartek odbyły się “konsultacje społeczne” projektu przebudowy ul. Mogilskiej zorganizowane przez Radę Dzielnicy 2. Na spotkaniu licznie zjawili się mieszkańcy Dzielnicy, przedstawiciele użytkowników ulicy oraz organizacji pozarządowych. Ze strony Miasta zjawił się dyrektor ds. inwestycji ZIKiT pan Krzysztof Migdał.

Skąd cudzysłów w pierwszym zdaniu? Otóż dość szybko wyszło na jaw, że spotkanie ma charakter informacyjny, gdyż projekt już istnieje. Dyrektor Migdał nie bardzo potrafił, a może nie chciał powiedzieć, czy jakiekolwiek ewentualne uwagi do projektu mają szansę na uwzględnienie, jednak jego mowa niewerbalna mówiła jasno: zmian nie będzie.

Po krótkim przedstawieniu projektu rozpoczęła się dyskusja. W zasadzie nie będzie nadużyciem stwierdzenie, że zgromadzeni nie zostawili na projekcie suchej nitki. Projekt likwiduje wiele spośród i tak deficytowych miejsc parkingowych utrudniając życie mieszkańcom i osobom próbujących prowadzić przy ul. Mogilskiej biznes. Utrudniona jest komunikacja północ-południe, bo przejść dla pieszych nie przybywa. Niezadowoleni byli również rowerzyści, którzy “obdarowani” zostali drogą rowerową wijącą się i przecinającą z ciągami pieszymi, a przez to niewygodną i niebezpieczną dla jednych i drugich. I w tym miejscu chciałbym się na chwilę zatrzymać.

Dyrektor Migdał stwierdził bowiem, że uważa się za osobę wyjątkowo rowerzystom przychylną. Wystarczy jednak odnaleźć archiwalne nagranie programu TVP “Kraków bez ogródek”, w którym pan dyrektor tłumaczy, że zabrakło miejsca na dobry chodnik i ścieżkę rowerowa przy ulicy Grota Roweckiego, a jego wypowiedź przerywana jest obrazkami ulicy o 7 pasach dla ruchu samochodowego, by zrozumieć cynizm jego słów.

Wracając jednak do “konsultacji”. Choć każdy wypowiedział swoje zdanie, zapewne nic już w projekcie się nie zmieni. Nie to było celem spotkania. Tego typu konsultacje kiedyś krótko podsumował Stanisław Michalkiewicz słowami: “zaraz panu wyciągnę portfel, co pan na to?”.

Tymczasem wszystko wskazuje na to, że jedynym sposobem na usatysfakcjonowanie wszystkich stron zainteresowanych byłoby skorzystanie z założeń przedstawionych przez stowarzyszenie Przestrzeń-Ludzie-Miasto (projekt Aleja Mogilska), a bez ograniczenia liczby pasów ruchu samochodowego właściwie jedynymi beneficjentami przebudowy ul. Mogilskiej będą kierowcy. Na nic zdają się tu argumenty, że zwiększenie liczby sygnalizacji świetlnych i zwężenie każdego pasa doprowadzą do zmniejszenia liczby samochodów na Mogilskiej, która zapewne i bez tego mogłaby być pozbawiona jednego pasa – już dziś drobne remonty, śmieciarki, a także spory ruch rowerowy w sezonie często nawet w godzinie szczytu eliminują dla samochodów prawy pas ruchu i nie powstają z tego powodu żadne zatory!

Niestety, alternatywnego projektu nie przewidziano.

Przerażające i oburzające zarazem jest to, że właściwe decyzje zostały podjęte już dawno w Zarządznie Infrastruktury Komunalnej i Transportu, gdyż choć zadaniem wykonawcy jest również wykonanie projektu ulicy, to już na etapie przetargu (wg informacji Krzysztofa Migdała, gdyż dokumentacja przetargu zniknęła już ze strony ZIKiTu) po cichu i bez konsultacji zostało określone, że Mogilska na całej długości ma posiadać min. po dwa pasy ruchu. Skandal jest to podwójny, gdyż sam Prezydent Miasta Krakowa w drodze zarządzenia umieścił remont ul. Mogilskiej-al. Jana Pawła II na liście inwestycji przeznaczonych do PEŁNYCH KONSULTACJI. Uchwałę tę możemy znaleźć w serwisie “Dialog Społeczny”, prowadzonym przez UMK.

Gdybym spotkał kiedyś Pana Dyrektora Migdała, chciałbym Mu zadać kilka pytań: Przede wszystkim, czyj interes reprezentuje? Dlaczego robi wszystko, żeby remont ul. Mogilskiej, określany przez niektórych inwestycją dziesięciolecia, jest forsowany w takiej formie wbrew opinii większości zainteresowanych? Kto zatem zyska? Dlaczego ignorowane jest będące na ukończeniu Studium Zagospodarowania, fakt, że otwarcie ul. Lema znacząco przetasuje potoki ruchu w tej części miasta, lawinowy wzrost liczby rowerzystów i wreszcie Karta Brukselska? Dlaczego jako argument o niemożliwości uwzględnienia zapisów studium i najnowszych trendów w planowaniu przestrzennym przedstawiana jest teza, że prace trwają już od bardzo dawna, skoro przetarg na projekt został ogłoszony dopiero w roku 2012, a znaczne poprawki wnoszone były w ostatnich dniach, co potwierdzi każdy, kto miał w tym czasie dostęp do wersji roboczych projektu?
Obawiam się, że nie poznam odpowiedzi na większość tych pytań. W Krakowie panuje urzędnicza dyktatura, która za nic ma prezydenckie zarządzenia, międzynarodowe konwencje, modele ruchu drogowego, światowe trendy i wreszcie opinie użytkowników przyszłej inwestycji.

To taki nasz produkt regionalny: Krakowskie Niedasie.

Następny remont Mogilskiej za 20 lat.

List otwarty: Reakcja na odpowiedź Tadeusza Trzmiela na petycję “Aleja Mogilska”

Zastępca Prezydenta Miasta Krakowa
Tadeusz Trzmiel

Szanowny Panie Prezydencie!

Z wielkim smutkiem przyjąłem Pana odpowiedź na pismo stowarzyszenia Przestrzeń-Ludzie-Miasto, polecający Panu Prezydentowi koncepcję przebudowy ul. Mogilskiej pod roboczą nazwą “Aleja Mogilska”. Z Pana odpowiedzi wyłania się wizja Krakowa jako miasta zdominowanego przez samochody i stale dostosowywanego do potrzeb jednej grupy interesu: kierowców.

Podejście takie, intensywnie promowane i realizowane w świecie zachodnim na przestrzeni lat ’60 i ’70 ubiegłego stulecia, a także w miarę lokalnych możliwości w Polsce, szczególnie w epoce Gierka, doprowadziło do powstanie wielu inwestycji (wielopasmowe ulice, monumentalne skrzyżowania w centrach miast).

Jednak wobec ogromnych kosztów, zarówno bezpośrednich, finansowych jak i społecznych (bezpieczeństwo, ekologia, ciągle rosnące zapotrzebowanie na przestrzeń dla kolejnych pasów ruchu i parkingów) władze zachodnich miast, od Berlina po San Francisco, stwierdziły w pewnym momencie, że rozbudowa miejskich arterii to droga donikąd – zauważono, że szersze ulice to niekoniecznie płynniejszy ruch, gdyż każdy nowy pas przyciąga kolejnych chętnych do “ułatwienia sobie drogi”. Co więcej, nawet w Krakowie zaobserwować możemy, że często zwężenie ulicy lub częściowe zamknięcie skrzyżowania wskutek remontu może w dłuższej perspektywie ruch upłynnić. Natomiast w Europie Zachodniej i w najbardziej postępowych częściach USA, takich jak Kalifornia, czy Nowy Jork, trwa już od jakiegoś czasu tendencja “odchudzania” dróg. To, co niegdyś było domeną samochodów, staje się przestrzenią dostępną dla pieszych i rowerzystów. Efekt to nie tylko poprawa jakości powietrza i zmniejszenie kosztów (bo stopa zwrotu z inwestycji przeznaczonych dla samochodów jest zerowa), ale również zwiększenie obrotów lokalnego biznesu i ogólna poprawa samopoczucia wszystkich zainteresowanych.

Tymczasem, Panie Prezydencie, Pana rozumowanie wydaje się być głęboko zakorzenione w tamtej wspomnianej przeze mnie minionej epoce dominacji samochodu nad człowiekiem. Ewidentnie akceptuje Pan fakt rosnącego ciągle w naszym mieście indywidualnego ruchu samochodowego, w szczególności tego w ramach ciągów promienistych, a więc do lub z centrum Krakowa. Z przerażeniem dostrzegam, że neguje Pan natomiast możliwość wpływu inwestycji miejskich, takich jak remont ul. Mogilskiej, na kształtowanie tego ruchu, a co za tym idzie, możliwość promocji alternatywnych względem samochodu metod komunikacji i walkowerem oddaje Pan kolejny znaczny fragment miasta we władanie kierowców.

Czy tak ma w Krakowie wyglądać zrównoważony transport? Czy taki jest Pana, jako przedstawiciela najwyższych władz Krakowa pomysł na kształtowanie przestrzeni miejskiej – asfaltem i ekranami akustycznymi? Czy wreszcie taka jest Państwa odpowiedź na walkę z potwornym zanieczyszczeniem krakowskiego powietrza, jednym z najgorszych pośród europejskich miast?

Panie Prezydencie! Od pięciu lat codziennie o różnych porach przemierzam drogę pomiędzy wiaduktami kolejowymi nad ul. Mogilską, a Rondem Mogilskim. Jeżdżę rowerem, tramwajami lub samochodem. Z moich obserwacji wynika, że najbardziej zakorkowane miejsca to: wjazd na Rondo Mogilskie (cztery pasy ruchu!), skrzyżowanie z ul. Meissnera i w godzinach porannego szczytu przejście dla pieszych na wysokości siedziby Prokuratury Apelacyjnej. Na pozostałych odcinkach ul. Mogilskiej ruch przebiega płynnie przez całą dobę. Co więcej, w okresie letnim, a więc w czasie największego ruchu rowerowego zdarza się, że do dyspozycji samochodów pozostaje jedynie lewy pas ruchu, ponieważ jest to jedyna możliwość bezpiecznego wyprzedzania licznych rowerzystów i nie wpływa to w żadnym stopniu na płynność ruchu!

Niniejszy list otwarty niech będzie wyrazem mojego, sprzeciwu wobec przedstawionej w Pana odpowiedzi polityce. Sprzeciwu, który usłyszeć można wśród tysięcy mieszkańców Krakowa, jeżeli tylko spróbuje się ich posłuchać. Jest to sprzeciw dla utrwalenia na kolejne 20-30 lat zgody na rozjeżdżanie Krakowa przez samochody. Nie zgadzam się na brakzainteresowania bezpieczeństwem lawinowo rosnącej liczby rowerzystów i pieszych (ciąg pieszo-rowerowy nie jest rozwiązaniem, o czym wciąż mówią specjaliści). Nie zgadzam się wreszcie na powiedzenie:korzystajcie z samochodów, bo komunikacja miejska i tak nigdy nie będzie od nich lepsza, a nawet tańsza.

Jestem przekonany, że nie jestem w tym sprzeciwie odosobniony, że jest ze mną tysiąc sygnatariuszy petycji “Aleja Mogilska”, tysiące rowerzystów i setki tysięcy korzystających codziennie z krakowskiej komunikacji miejskiej. Podobnie myślą również mieszkańcy ul. Mogilskiej zmagający się z hałasem i walczący o miejsca parkingowe, piesi przeciskający się między zaparkowanymi na chodnikach samochodami lub przemykający z duszą na ramieniu po nielicznych przejściach dla pieszych.

Panie Prezydencie, w imieniu tych wszystkich osób proszę: niech nowa ul. Mogilska stanie się przykładem nowoczesności, a nie zaściankowości Krakowa, niech służy wszystkim, a nie tylko kierowcom. Niech będzie miejscem przyjaznym dla rowerzystów i pieszych. Niech będzie obszarem cichym i zielonym. Niech da początek nowemu w Krakowie sposobowi myślenia: Kraków dla ludzi, nie dla samochodów!

Z poważaniem,
Maciej Ochałek

 

Microsoft zaczął mówić ludzkim głosem?

Ponad półtora roku temu opisywałem swoje zmagania ze stroną http://live.com (http://maciek.ochalek.net/2010/02/12/windows-live-id-czyli-tworzymy-poswiadczenia-rejestrowania/). Całkowitym przypadkiem trafiłem ostatnio ponownie na tę stronę i, ku memu wielkiemu zaskoczeniu, muszę stwierdzić, że Microsoft chyba wypuścił swoich tłumaczy z piwnicy!

“Zaloguj się” zamiast “Zarejestruj się” i “Utwórz konto” zamiast “Zapisz się” świadczą o tym, że ktoś najwyraźniej wreszcie zorientował się, że być może kogoś odrzuca niechlujnie przetłumaczona strona i postanowił coś z tym zrobić.

Ubuntu 11.10 Oneiric Ocelot

Upgrade do Ubuntu 11.10 stał się faktem. Teraz muszę się przyzwyczaić do Unity. Będzie ciężko, bo support dwóch monitorów jest bardzo kiepskawy. Niestety zamiast Gnome Classic jest nakładka na Unity, kiepsko starego Gnome’a imitująca.
Nie da się ukryć, że Unity jest ładne i działa całkiem szybko na moim kilkuletnim Athlonie X2 4000+. Niestety, wciąż jest niedopracowane koncepcyjnie i budżyste 🙁
Oto kilka przykładów:
Na karcie Nvidii dwa monitory są przez system widziane jako jeden wielki. W efekcie nie można przenieść launchera na prawy ekran, ustawiony jako główny.
Przyciski do zamykania, maksymalizacji itp. okien przeniosłem na prawą stronę, jednak jeśli powiększe okno na cały ekran, znajdują się po lewej. Jeszcze gorzej jest z aplikacjami, które same sobie te przyciski rysują. O ile Chrome zachowuje się nieźle (przyciski zawsze są z prawej), to w przypadku napisanego w Javie RubyMine przycisków tych w ogóle nie ma 🙂
No i ten odtwarzacz Banshee. Zupełnie nie potrafi sobie poradzić z radiem internetowym. Po zapauzowaniu i odpauzowaniu albo nie robi nic, albo puszcza pierwszą MPtrójkę z mojego dysku. Rhythmbox, domyślny player do wersji 10.10, nie miał z tym najmniejszego problemu.
c.d.n.

Dzień Bez Samochodu…

Dziś Dzień Bez Samochodu. W Krakowie, jak i w wielu innych miastach można jeździć za darmo komunikacją miejską. Wystarczy okazanie dowodu rejestracyjnego i tyle osób, ile mieści Twój samochód, może jechać za friko. Świetny pomysł!
Ale co z tymi, którzy nie mają samochodów i na codzień jeżdżą MPK? Ci płacą jak zwykle.
Od dłuższego czasu słyszymy o zrównoważonym transporcie i o tym, że żeby odkorkować miasta, powinniśmy jeździć na rowerze lub komunikacją miejską. Tak jest szybciej, taniej, bardziej ekologicznie i wcale nie mniej prestiżowo. Czy aby jednak na pewno?

Dzisiejsza nadzwyczajna promocja ma niestety drugie dno. Tym, którzy na codzień, z wyboru lub konieczności, korzystają z komunikacji zbiorowej, pokazuje się środkowy palec, uzmysławia, że są gorsi. Oni muszą płacić. Za darmo jeżdżą tylko “paniska”, na codzień kierowcy , ci, którzy spoglądają z wysokości foteli swoich SUVów na przemykających niżej pieszych i rowerzystów i nie mogą się pogodzić, że ten drugi, gorszy gatunek uczestników ruchu może mieć swoje prawa.
Oczywiście generalizuję, jednak darmowe bilety tylko dla kierowców działają na korzyść sposobu myślenia, jaki opisuję. No bo co pomyśli o innych pasażer zbiorKomu, gdy wreszcie dorobi się auta? To samo, co dziś sfrustrowani kierowcy myślą sobie o nim.

P.S. Dziś jadąc do pracy rowerem (wstając nawet nie wiedziałem, że dziś Dzień bez Samochodu) miałem do czynienia z pewną panią, której bardzo nie pasowało to, że znam swoje prawa i korzystam z pierwszeństwa na przejeździe dla rowerów. Pani ta nie omieszkała mnie strąbić i opieprzyć (choć nic nie słyszałem, bo nie otworzyła okna). Ale to się zdarza prawie codziennie i jeden DbS tego nie zmieni 🙁

Nie lubię lubić

Wyobraźmy sobie scenkę: odwiedzam znajomych w nowym mieszkaniu.
– Co sądzisz o mieszkaniu?
– Lubię je!

– Bardzo lubię tę sałatkę!
– Czy lubiłbyś jeszcze trochę?
– Kochałbym!

Brzmi śmiesznie, ale tego typu teksty można coraz częściej przeczytać i, o zgrozo, również usłyszeć.
Problemem jest niejednoznaczność w tłumaczeniu angielskiego like, które może oznaczać jednocześnie lubić, ale też podobać się, a w trybie przypuszczającym (would like) również mieć ochotę lub po prostu chciałbym.
O ile coś lub ktoś może nam się spodobać od razu i podobać się przez cały czas, to ciężko powiedzieć, że coś lubimy kiedy tylko to zobaczymy. Lubi się coś lub kogoś, co/kogo się zna, ma się z tym czymś/kimś wielokrotnie do czynienia.

Niestety tłumaczący Facebooka na ten niuans nie wpadli. W efekcie lubimy obrazki i filmiki, które pierwszy raz widzimy. Lubimy też aplikacje i strony firm i produktów, często dlatego, że musimy je polubić żeby wejść dalej, skorzystać z promocji lub wziąć udział w konkursie. Często mówią nam to wprost: Żeby zrobić to musisz polubić tamto. No ciekawe. Polubienie jogurtu, pieczarek, czy papryki zajęło mi kilkanaście lat, bo nienawidziłem ich jako dziecko, a tu mam polubić coś a priori, żeby tylko zobaczyć, co jest w środku?

A propos ciekawych tłumaczeń, to przodują w nich chyba jednak tłumaczący (celowo nie używam słowa ‘tłumacze’) Microsoftu. Dla nich nie ma różnicy między tłumaczeniem open network jako otwórz sieć, a sieć otwarta (tzn. bez zabezpieczeń), czy między włącz kompresję programową, a włącz kompresję oprogramowania (enable software compression). A szkoda, bo czytanie takich wygibasów językowych czasem odrzuca od ekranu.

Co teraz? ‘Lubię to’ na Facebooku stało się częścią życia, częścią języka, i pewnie nikt już się nie zdecyduje na jego zmianę na dłuższe i mniej zgrabne ‘podoba mi się’. Być może czasownik lubić wkrótce otrzyma znaczenie zbliżone do angielskiego. Na szczęście pojawił się konkurent, Google+. Jeszcze nie wiem, czy go polubię (we właściwym tego słowa znaczeniu), ale portal ma już u mnie plusa za … plusa czyli odpowiednik ‘lajka’ nazwany po prostu ‘+1’. Wywodzi się to zapewne z RPG, ale co za różnica, jeżeli nie wymaga tłumaczenia i istnieje w języku już od jakiegoś czasu w formach w rodzaju ‘+1 do rispektu’. I przynajmniej jest zabawnie 🙂

Pożegnanie z Gadu-Gadu

Już miałem napisany list pożegnalny, ale nie wrzucałem go przez jakiś czas. Był dramatyczny, zawierał wiele słów typu “odchodzę”, “nigdy”, “zawsze” itp. Wykasowałem trzy czwarte. Dlaczego? Bo temat umarł dla mnie śmiercią naturalną. A może nawet “umarł” jest zbyt zbyt dramatycznym słowem. Rozlazł się, ot co.

Kogoś interesują przyczyny? Jest ich kilka.

Po pierwsze, od lat nie używam komunikatorów zbyt intensywnie. Wolę porozmawiać z kimś na żywo lub telefonicznie – w krótszym czasie można w ten sposób wymienić więcej informacji.

Po drugie, bodajże od wersji 6, w GG nie pojawiła się żadna pożyteczna funkcjonalność, natomiast program rósł i rósł, obrastał w różne niepotrzebne i niezwiązane funkcje.

Po trzecie, jakiś czas temu GG zabronił (przynajmniej w regulaminie) korzystania z klientów innych, niż oficjalny, a ja, z powyższych powodów, jak również ze względu na spędzanie coraz większej ilości czasu w systemach innych niż Windows, dostępu do takiego klienta nie mam.

Po czwarte, coraz więcej kont znajomych ma opisy sugerujące, iż przeszły w ręce 12-latków (obecnie ponoć GG zaprzestało ponownego wykorzystywania numerów, jednak w celu komunikacji z numerami z “wyższej puli” wymaga instalacji nowej wersji klienta, której mówię NIE.

W końcu po piąte, Gadu-Gadu dawno już zapomniało o użytkowniku i jego wygodzie, o prostocie i ergonomii interfejsu itp. GG niczym kula Katamari obrósł w tony śmieci, z których każdy jeden mógłby stanowić osobną aplikację. Łączy je tylko to, że korzystając z nich dajesz szanse na kolejne grosze, albo i złotówki zysku dla właściciela GG. Tak zrobiło ICQ i nie pomogło mu nawet późniejsze wydanie wersji Lite, okrojonej z części dodatków. Sieć, która zdefiniowała pojęcie Instant Messaging, przestała istnieć.

I po szóste: GG przestało ponownie wykorzystywać nieaktywne konta, a to oznacza, że a) gdyby mi odbiło kiedyś mogę tam wrócić b) żaden małolat nie siądzie na moim koncie.

Jak się ze mną skontaktować? Cóż, nie wygląda na to, żeby komuś mój brak na GG przeszkadzał (prawie nikt już do mnie nie pisze), ale w razie czego wystarczy rozwiązać rebus:

moje_imie@moje_nazwisko.net (bez polskich znaków)

Ktoś, kto mnie zna, bez problemu znajdzie mnie też Facebooku, LinkedIn, GTalku i Skype.

Do usłyszenia (byle nie na GG 🙂