“Konsultacje społeczne” projektu Mogilskiej i urzędnicza dyktatura ZIKiTu

W ubiegły czwartek odbyły się “konsultacje społeczne” projektu przebudowy ul. Mogilskiej zorganizowane przez Radę Dzielnicy 2. Na spotkaniu licznie zjawili się mieszkańcy Dzielnicy, przedstawiciele użytkowników ulicy oraz organizacji pozarządowych. Ze strony Miasta zjawił się dyrektor ds. inwestycji ZIKiT pan Krzysztof Migdał.

Skąd cudzysłów w pierwszym zdaniu? Otóż dość szybko wyszło na jaw, że spotkanie ma charakter informacyjny, gdyż projekt już istnieje. Dyrektor Migdał nie bardzo potrafił, a może nie chciał powiedzieć, czy jakiekolwiek ewentualne uwagi do projektu mają szansę na uwzględnienie, jednak jego mowa niewerbalna mówiła jasno: zmian nie będzie.

Po krótkim przedstawieniu projektu rozpoczęła się dyskusja. W zasadzie nie będzie nadużyciem stwierdzenie, że zgromadzeni nie zostawili na projekcie suchej nitki. Projekt likwiduje wiele spośród i tak deficytowych miejsc parkingowych utrudniając życie mieszkańcom i osobom próbujących prowadzić przy ul. Mogilskiej biznes. Utrudniona jest komunikacja północ-południe, bo przejść dla pieszych nie przybywa. Niezadowoleni byli również rowerzyści, którzy “obdarowani” zostali drogą rowerową wijącą się i przecinającą z ciągami pieszymi, a przez to niewygodną i niebezpieczną dla jednych i drugich. I w tym miejscu chciałbym się na chwilę zatrzymać.

Dyrektor Migdał stwierdził bowiem, że uważa się za osobę wyjątkowo rowerzystom przychylną. Wystarczy jednak odnaleźć archiwalne nagranie programu TVP “Kraków bez ogródek”, w którym pan dyrektor tłumaczy, że zabrakło miejsca na dobry chodnik i ścieżkę rowerowa przy ulicy Grota Roweckiego, a jego wypowiedź przerywana jest obrazkami ulicy o 7 pasach dla ruchu samochodowego, by zrozumieć cynizm jego słów.

Wracając jednak do “konsultacji”. Choć każdy wypowiedział swoje zdanie, zapewne nic już w projekcie się nie zmieni. Nie to było celem spotkania. Tego typu konsultacje kiedyś krótko podsumował Stanisław Michalkiewicz słowami: “zaraz panu wyciągnę portfel, co pan na to?”.

Tymczasem wszystko wskazuje na to, że jedynym sposobem na usatysfakcjonowanie wszystkich stron zainteresowanych byłoby skorzystanie z założeń przedstawionych przez stowarzyszenie Przestrzeń-Ludzie-Miasto (projekt Aleja Mogilska), a bez ograniczenia liczby pasów ruchu samochodowego właściwie jedynymi beneficjentami przebudowy ul. Mogilskiej będą kierowcy. Na nic zdają się tu argumenty, że zwiększenie liczby sygnalizacji świetlnych i zwężenie każdego pasa doprowadzą do zmniejszenia liczby samochodów na Mogilskiej, która zapewne i bez tego mogłaby być pozbawiona jednego pasa – już dziś drobne remonty, śmieciarki, a także spory ruch rowerowy w sezonie często nawet w godzinie szczytu eliminują dla samochodów prawy pas ruchu i nie powstają z tego powodu żadne zatory!

Niestety, alternatywnego projektu nie przewidziano.

Przerażające i oburzające zarazem jest to, że właściwe decyzje zostały podjęte już dawno w Zarządznie Infrastruktury Komunalnej i Transportu, gdyż choć zadaniem wykonawcy jest również wykonanie projektu ulicy, to już na etapie przetargu (wg informacji Krzysztofa Migdała, gdyż dokumentacja przetargu zniknęła już ze strony ZIKiTu) po cichu i bez konsultacji zostało określone, że Mogilska na całej długości ma posiadać min. po dwa pasy ruchu. Skandal jest to podwójny, gdyż sam Prezydent Miasta Krakowa w drodze zarządzenia umieścił remont ul. Mogilskiej-al. Jana Pawła II na liście inwestycji przeznaczonych do PEŁNYCH KONSULTACJI. Uchwałę tę możemy znaleźć w serwisie “Dialog Społeczny”, prowadzonym przez UMK.

Gdybym spotkał kiedyś Pana Dyrektora Migdała, chciałbym Mu zadać kilka pytań: Przede wszystkim, czyj interes reprezentuje? Dlaczego robi wszystko, żeby remont ul. Mogilskiej, określany przez niektórych inwestycją dziesięciolecia, jest forsowany w takiej formie wbrew opinii większości zainteresowanych? Kto zatem zyska? Dlaczego ignorowane jest będące na ukończeniu Studium Zagospodarowania, fakt, że otwarcie ul. Lema znacząco przetasuje potoki ruchu w tej części miasta, lawinowy wzrost liczby rowerzystów i wreszcie Karta Brukselska? Dlaczego jako argument o niemożliwości uwzględnienia zapisów studium i najnowszych trendów w planowaniu przestrzennym przedstawiana jest teza, że prace trwają już od bardzo dawna, skoro przetarg na projekt został ogłoszony dopiero w roku 2012, a znaczne poprawki wnoszone były w ostatnich dniach, co potwierdzi każdy, kto miał w tym czasie dostęp do wersji roboczych projektu?
Obawiam się, że nie poznam odpowiedzi na większość tych pytań. W Krakowie panuje urzędnicza dyktatura, która za nic ma prezydenckie zarządzenia, międzynarodowe konwencje, modele ruchu drogowego, światowe trendy i wreszcie opinie użytkowników przyszłej inwestycji.

To taki nasz produkt regionalny: Krakowskie Niedasie.

Następny remont Mogilskiej za 20 lat.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *