Dzień Bez Samochodu…

Dziś Dzień Bez Samochodu. W Krakowie, jak i w wielu innych miastach można jeździć za darmo komunikacją miejską. Wystarczy okazanie dowodu rejestracyjnego i tyle osób, ile mieści Twój samochód, może jechać za friko. Świetny pomysł!
Ale co z tymi, którzy nie mają samochodów i na codzień jeżdżą MPK? Ci płacą jak zwykle.
Od dłuższego czasu słyszymy o zrównoważonym transporcie i o tym, że żeby odkorkować miasta, powinniśmy jeździć na rowerze lub komunikacją miejską. Tak jest szybciej, taniej, bardziej ekologicznie i wcale nie mniej prestiżowo. Czy aby jednak na pewno?

Dzisiejsza nadzwyczajna promocja ma niestety drugie dno. Tym, którzy na codzień, z wyboru lub konieczności, korzystają z komunikacji zbiorowej, pokazuje się środkowy palec, uzmysławia, że są gorsi. Oni muszą płacić. Za darmo jeżdżą tylko “paniska”, na codzień kierowcy , ci, którzy spoglądają z wysokości foteli swoich SUVów na przemykających niżej pieszych i rowerzystów i nie mogą się pogodzić, że ten drugi, gorszy gatunek uczestników ruchu może mieć swoje prawa.
Oczywiście generalizuję, jednak darmowe bilety tylko dla kierowców działają na korzyść sposobu myślenia, jaki opisuję. No bo co pomyśli o innych pasażer zbiorKomu, gdy wreszcie dorobi się auta? To samo, co dziś sfrustrowani kierowcy myślą sobie o nim.

P.S. Dziś jadąc do pracy rowerem (wstając nawet nie wiedziałem, że dziś Dzień bez Samochodu) miałem do czynienia z pewną panią, której bardzo nie pasowało to, że znam swoje prawa i korzystam z pierwszeństwa na przejeździe dla rowerów. Pani ta nie omieszkała mnie strąbić i opieprzyć (choć nic nie słyszałem, bo nie otworzyła okna). Ale to się zdarza prawie codziennie i jeden DbS tego nie zmieni 🙁

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *