Nie lubię lubić

Wyobraźmy sobie scenkę: odwiedzam znajomych w nowym mieszkaniu.
– Co sądzisz o mieszkaniu?
– Lubię je!

– Bardzo lubię tę sałatkę!
– Czy lubiłbyś jeszcze trochę?
– Kochałbym!

Brzmi śmiesznie, ale tego typu teksty można coraz częściej przeczytać i, o zgrozo, również usłyszeć.
Problemem jest niejednoznaczność w tłumaczeniu angielskiego like, które może oznaczać jednocześnie lubić, ale też podobać się, a w trybie przypuszczającym (would like) również mieć ochotę lub po prostu chciałbym.
O ile coś lub ktoś może nam się spodobać od razu i podobać się przez cały czas, to ciężko powiedzieć, że coś lubimy kiedy tylko to zobaczymy. Lubi się coś lub kogoś, co/kogo się zna, ma się z tym czymś/kimś wielokrotnie do czynienia.

Niestety tłumaczący Facebooka na ten niuans nie wpadli. W efekcie lubimy obrazki i filmiki, które pierwszy raz widzimy. Lubimy też aplikacje i strony firm i produktów, często dlatego, że musimy je polubić żeby wejść dalej, skorzystać z promocji lub wziąć udział w konkursie. Często mówią nam to wprost: Żeby zrobić to musisz polubić tamto. No ciekawe. Polubienie jogurtu, pieczarek, czy papryki zajęło mi kilkanaście lat, bo nienawidziłem ich jako dziecko, a tu mam polubić coś a priori, żeby tylko zobaczyć, co jest w środku?

A propos ciekawych tłumaczeń, to przodują w nich chyba jednak tłumaczący (celowo nie używam słowa ‘tłumacze’) Microsoftu. Dla nich nie ma różnicy między tłumaczeniem open network jako otwórz sieć, a sieć otwarta (tzn. bez zabezpieczeń), czy między włącz kompresję programową, a włącz kompresję oprogramowania (enable software compression). A szkoda, bo czytanie takich wygibasów językowych czasem odrzuca od ekranu.

Co teraz? ‘Lubię to’ na Facebooku stało się częścią życia, częścią języka, i pewnie nikt już się nie zdecyduje na jego zmianę na dłuższe i mniej zgrabne ‘podoba mi się’. Być może czasownik lubić wkrótce otrzyma znaczenie zbliżone do angielskiego. Na szczęście pojawił się konkurent, Google+. Jeszcze nie wiem, czy go polubię (we właściwym tego słowa znaczeniu), ale portal ma już u mnie plusa za … plusa czyli odpowiednik ‘lajka’ nazwany po prostu ‘+1’. Wywodzi się to zapewne z RPG, ale co za różnica, jeżeli nie wymaga tłumaczenia i istnieje w języku już od jakiegoś czasu w formach w rodzaju ‘+1 do rispektu’. I przynajmniej jest zabawnie 🙂

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *